Firma, w której właściciele byli zbyt zaangażowani operacyjnie
Z CZYM PRZYSZLI
Zarząd poprosił o trzy rzeczy: lepszą współpracę między wspólnikami, większe zaangażowanie zespołu i zatrzymanie rotacji. Brzmiało jak „ludzie się nie angażują" — czyli temat na kolejne szkolenie motywacyjne. Nic by to nie zmieniło, bo przyczyna była gdzie indziej.

CO POKAZAŁA DIAGNOZA
Prawdziwa przyczyna leżała na górze i była paradoksalna: właściciele byli zbyt pomocni.
Przy każdym problemie wkraczali, podpowiadali rozwiązanie, przyspieszają decyzję, poprawiali sami. Z troski o firmę. Efekt był odwrotny: zespół przestał zaproponować cokolwiek, bo i tak liczyło się zdanie szefa. Ludzie nauczyli się czekać na instrukcję, zasłaniali się brakiem czasu, dużą ilością obowiązków itp,zamiast brać odpowiedzialność. Do tego doszły napięcia między działami, „ciche dni" i podziały na grupki.
Najgłębsza rzecz wyszła w pracy z właścicielami. Zapytani, po co prowadzą firmę, odpowiedzieli „dla pieniędzy". Prawda była inna - pod spodem leżały głębsze wartości, których nigdy nie nazwali. Praca na matrycy celów pokazała kierunek rozwoju zgodny z ich filozofią i z rynkiem, a z niego wynikło, jakich ludzi ta firma naprawdę potrzebuje. Wszystkie trzy zgłoszone problemy okazały się skutkami, nie przyczynami.

JAK PRACOWALIŚMY
Diagnoza (2 tygodnie) - wywiady z kluczowymi menedżerami i obydwoma właścicielami, potem weryfikacja i diagnoza.
Praca (5 miesięcy) - co trzy tygodnie warsztaty z zespołem i równoległy mentoring dla właścicieli; menedżerowie szkolenie z zarządzanie w stresie w oparciu o test osobowości PCM (Process Communication Model)
Kluczowe ruchy:
- mapa celów dla organizacji
- nowy standard rekrutacji i onboardingu, dopasowany do rzeczywistych wartości firmy,
- korekta struktury - menedżer z zewnątrz i odciążenie jednego ze wspólników od operacji,
- system spotkań menedżerskich, zespołowych i zarządu, by zmiany weryfikować na bieżąco
- podział odpowiedzialności - właściciele, menadżerowie, pracownicy, zepsół
W trakcie odeszły trzy osoby , same stwierdziły, że nie chcą pracować w tak zmienionej firmie. To oczyściło atmosferę i zrobiło miejsce dla ludzi pasujących do nowego kierunku.
CO SIĘ ZMIENIŁO
- mniej konfliktów, wyraźnie lepsza atmosfera,
- zespół zaczął sam proponować rozwiązania i brać odpowiedzialność zamiast czekać na instrukcje,
- właściciele odzyskali przestrzeń - jeden dzień wolny w tygodniu.
„Mogę jeden dzień nie przyjść do pracy. Mogę zamknąć drzwi od gabinetu i nikt nie stoi, żeby o coś zapytać. Wiemy, dokąd idziemy i gdzie chcemy być za pięć lat."
Problem zgłoszono na poziomie zespołu. Przyczyna leżała u właścicieli. Rozwiązanie wymagało pracy na wszystkich trzech poziomach naraz - właściciel, zespół, organizacja. Inaczej po kilku miesiącach wszystko wróciłoby do starych kolein.
Szczegóły — branża, wielkość firmy, dane pozwalające na identyfikację — zostały zmienione lub pominięte dla ochrony poufności klienta. Opisany mechanizm pracy i efekty są prawdziwe.
30
Osób w organizacji
5
Miesięcy pracy nad zmianą
1
Dzień wolny dla właścicieli




