Robiła wszystko sama i traciła życie z oczu
PUNKT WYJŚCIA
Znała ten stan dobrze. Rano lista rzeczy do zrobienia, wieczorem ta sama lista, tylko dłuższa. Liczba klientów skakała z miesiąca na miesiąc, więc dochody były nieprzewidywalne. Zadania i problemy spływały szybciej, niż była w stanie je domykać.
Robiła wszystko. Sprzedawała, obsługiwała, kupowała, ścigała płatności. Do tego dom, bo była też żoną i mamą, a te role nie znikały, gdy zaczynał się dzień pracy. Miała poczucie, że biega bez przerwy, a i tak nic nie posuwa się do przodu. Coraz częściej wracała myśl: może na etacie było po prostu łatwiej.
Nie brakowało jej pracowitości ani wiedzy. Brakowało jej powietrza, żeby w ogóle zobaczyć, gdzie jest i dokąd to wszystko zmierza.

PRZEŁOM
Okazało się, że problemem nie była ilość pracy. Problemem był sposobie myślenia o sobie i własnych wyborach. Struktura i nowoczesne narzędzia przyszły póżniej.
Brała każde zlecenie, które do niej trafiało, zamiast tych, których naprawdę chciała. Nie miała zdefiniowanego, kto jest jej klientem, więc mówiła „tak" wszystkiemu. Nie miała jasno rozdzielonych ról w firmie, więc wszystko wracało do niej. I nie nazwała sobie nigdy, po co właściwie prowadzi tę firmę, poza pieniędzmi, więc każda decyzja była walką z osobna, bez punktu odniesienia.
Tu zaczęła się prawdziwa praca. Nie nad tym, żeby pracowała jeszcze więcej, tylko nad tym, żeby zobaczyła własne wzorce. Dlaczego mówi „tak", gdy chce powiedzieć „nie". Dlaczego łatwiej jej zrobić coś samej niż oddać. Dlaczego widzi swoje braki, a nie zauważa zasobów, które ma.
To jest miejsce, w którym moja praca różni się od klasycznego konsultingu. Wielu doradców zatrzymuje się na firmie,strategii, procesach, strukturze, przychodach i omija to, co dzieje się w głowie właściciela, z różnych przyczyn. Ja mam do tego narzędzie. Analiza Transakcyjna, pozwala rozpoznać i zmienić wzorce myślenia, które realnie blokują decyzje. To nie terapia. To praca nad tym, co konkretnie zatrzymuje właściciela w miejscu, mimo że wie, co robić.

CO JEST TERAZ INACZEJ
Poukładała sprzedaż i przestała brać wszystko jak leci. Wie, kto jest jej klientem, więc łatwiej jej powiedzieć „nie". Rozdzieliła role i odpowiedzialność w zespole, więc nie wszystko wraca do niej. Wprowadziła proste narzędzia AI dla małej firmy, na które wcześniej nie miała czasu i które obciążyły ją w codziennej pracy.
Ale najważniejsza zmiana jest w niej. W trudnym momencie nie osuwa się już w poczucie, że sobie nie radzi. Umie zatrzymać się, zobaczyć, co ma, i wybrać następny krok zamiast robić wszystko naraz.
Powrót na etat przestał być tematem.
Żyje mi się lżej, wiem dokąd idę, i jak mam to zrobić. Jeśli zaczynam wpadać w stary schemat , wiem jak mam go zmienić. Nie chcę wracać tam, gdzie byłam.
Kiedy właściciel robi wszystko sam, rzadko chodzi o ilość pracy. Chodzi o brak wyboru, czyli nienazwany cel, niezdefiniowanego klienta, produkty i rozmyte role. Kiedy te trzy rzeczy się układają, okazuje się, że nie trzeba robić wszystkiego. Wystarczy robić właściwe rzeczy. A żeby to się wydarzyło, trzeba popracować nie tylko z firmą, ale i z tym, co w głowie właściciela każe mu ciągnąć wszystko samemu.
Szczegóły tej historii, takie jak branża, profil działalności i dane pozwalające na identyfikację, zostały zmienione lub pominięte dla ochrony poufności klienta. Opisany sposób pracy i osiągnięte efekty są prawdziwe.
1
Jasny kierunek rozwoju
3
Uporządkowane obszary
0
Planów powrotu na etat




